Modliłam się żeby szpik od którejś z nas się zgadzał. Przecież Igor musi żyć, wszystko jeszcze przed nim. On ma dopiero 17 lat. Są tacy szczęśliwi z Anką. Traktuję go jak starszego brata.
Wreszcie nadszedł dzień, w którym miałam iść z Anką odebrać nasze wyniki. Obie byłyśmy bardzo zestresowane. Podczas jazdy do szpitala w ogóle ze sobą nie rozmawiałyśmy. Długo czekałyśmy w poczekalni na lekarza, który miał nam przekazać wyniki. W zamian za lekarza przyszła do nas bardzo miła pielęgniarka i przekazała nam wyniki. Trzymałyśmy w rękach duże, białe koperty, ale żadna z nas jeszcze nie otworzyła. Więc powiedziałam:
-Na trzy cztery otwieramy, ok?
Anka kiwnęła tylko głową.
-Trzy cztery!- powiedziałam i szybko rozerwałam kopertę. Nie spodobało mi się to, co tam było napisane "Wynik testu: negatywny". Spojrzałam na Ankę zawiedzionym wzrokiem, a ona podała mi swoją kopertę. Nie musiałam nawet tego czytać, bo ona już płakała, więc było wiadomo, że nie może zostać dawcą. Też zaczęłam płakać. Ręce trzęsły mi się tak bardzo, że nie mogłam nawet wystukać numeru do mamy. Po dłuższej chwili udało mi się do niej zadzwonić. Umówiłyśmy się, że będzie czekała na nas przed szpitalem. Ogarnęłam się trochę, bo chciałam być wsparciem dla Anki, a nie ciężarem. Przytuliłam ją mocno i powiedziałam:
-Popłakałyśmy sobie trochę, a teraz już dość. Trzeba wziąść się w garść. Musimy być silne dla Igora. Dawca się znajdzie zobaczysz.
Anka uśmiechnęła się delikatnie przez łzy i powiedziała:
-Kim ty zawsze umiesz podnieść mnie na duchu, dziękuję ci za to- mówiąc to pocałowała mnie w policzek
Wreszcie nadszedł dzień, w którym miałam iść z Anką odebrać nasze wyniki. Obie byłyśmy bardzo zestresowane. Podczas jazdy do szpitala w ogóle ze sobą nie rozmawiałyśmy. Długo czekałyśmy w poczekalni na lekarza, który miał nam przekazać wyniki. W zamian za lekarza przyszła do nas bardzo miła pielęgniarka i przekazała nam wyniki. Trzymałyśmy w rękach duże, białe koperty, ale żadna z nas jeszcze nie otworzyła. Więc powiedziałam:
-Na trzy cztery otwieramy, ok?
Anka kiwnęła tylko głową.
-Trzy cztery!- powiedziałam i szybko rozerwałam kopertę. Nie spodobało mi się to, co tam było napisane "Wynik testu: negatywny". Spojrzałam na Ankę zawiedzionym wzrokiem, a ona podała mi swoją kopertę. Nie musiałam nawet tego czytać, bo ona już płakała, więc było wiadomo, że nie może zostać dawcą. Też zaczęłam płakać. Ręce trzęsły mi się tak bardzo, że nie mogłam nawet wystukać numeru do mamy. Po dłuższej chwili udało mi się do niej zadzwonić. Umówiłyśmy się, że będzie czekała na nas przed szpitalem. Ogarnęłam się trochę, bo chciałam być wsparciem dla Anki, a nie ciężarem. Przytuliłam ją mocno i powiedziałam:
-Popłakałyśmy sobie trochę, a teraz już dość. Trzeba wziąść się w garść. Musimy być silne dla Igora. Dawca się znajdzie zobaczysz.
Anka uśmiechnęła się delikatnie przez łzy i powiedziała:
-Kim ty zawsze umiesz podnieść mnie na duchu, dziękuję ci za to- mówiąc to pocałowała mnie w policzek
*W domu*
Kiedy wróciłam do domu postanowiłam, że zadzwonię przez Skeypa do Leondre. Od razu zauważył moje napuchnięte oczy:
-Kim płakałaś?
-Nie...
-Kim...
-Tak, ale tylko przez chwilę. Szpik mój i Anki nie nadaje się dla Igora.
-To przykre, ale będzie dobrze zobaczysz. Przyjadę do Polski za 2 tygodnie. Od razu do ciebie przyjadę.
-To świetnie, już tęsknię za tobą Leo
-Pozdrów ode mnie Ankę i Igora
-Okey
Rozłączyłam się i rzuciłam na łóżko. Bardzo się cieszę, że Leo przyjedzie. Ciekawe czy Charlie też przyjedzie? Hmm.. pewnie nie przecież nie chce mnie znać. Przykro mi z tego powodu, ciągle o nim myślę i o tych zabójczych niebieskich oczach. Chciałam odciąć się od rzeczywistości i sięgnęłam po książkę Nicholasa Sparksa "Ostatnia piosenka". Z powieści wywnioskowałam, że prawdziwa miłość przyjdzie sama, a na fałszywe miłości nie warto tracić czas, więc czekam aż prawdziwa miłość zapuka do moich drzwi.
Mój kuzyn wreszcie przyjechał z wakacji i jutro przyjeżdża mnie odwiedzić. Jutro cały dzień spędzamy razem. Robiło się późno, więc poszłam pod prysznic. Położyłam się spać o 23. Jutro czeka mnie cudowny dzień z Mateuszem.
Kiedy wróciłam do domu postanowiłam, że zadzwonię przez Skeypa do Leondre. Od razu zauważył moje napuchnięte oczy:
-Kim płakałaś?
-Nie...
-Kim...
-Tak, ale tylko przez chwilę. Szpik mój i Anki nie nadaje się dla Igora.
-To przykre, ale będzie dobrze zobaczysz. Przyjadę do Polski za 2 tygodnie. Od razu do ciebie przyjadę.
-To świetnie, już tęsknię za tobą Leo
-Pozdrów ode mnie Ankę i Igora
-Okey
Rozłączyłam się i rzuciłam na łóżko. Bardzo się cieszę, że Leo przyjedzie. Ciekawe czy Charlie też przyjedzie? Hmm.. pewnie nie przecież nie chce mnie znać. Przykro mi z tego powodu, ciągle o nim myślę i o tych zabójczych niebieskich oczach. Chciałam odciąć się od rzeczywistości i sięgnęłam po książkę Nicholasa Sparksa "Ostatnia piosenka". Z powieści wywnioskowałam, że prawdziwa miłość przyjdzie sama, a na fałszywe miłości nie warto tracić czas, więc czekam aż prawdziwa miłość zapuka do moich drzwi.
Mój kuzyn wreszcie przyjechał z wakacji i jutro przyjeżdża mnie odwiedzić. Jutro cały dzień spędzamy razem. Robiło się późno, więc poszłam pod prysznic. Położyłam się spać o 23. Jutro czeka mnie cudowny dzień z Mateuszem.
*Następnego dnia*
Była 7:30 kiedy ktoś zrzucił mnie z łóżka. Był to oczywiście Mati. Przyjechał wcześniej niż mówił. Po przywitaniu zaczęliśmy się bić poduszkami. Szybko się ubrałam i zrobiłam lekki makijaż. Mamie powiedziałam, że śniadanie zjemy na mieście. Poszliśmy do Starbucksa. Ja oczywiście zamówiłam mrożoną kawę. Później siedzieliśmy nad stawem i karmiliśmy kaczki. To zawsze było nasze ulubione zajęcie. Dużo rozmawialiśmy o tym jak spędziliśmy wakacje. Mateusz od razu wyłapał z rozmowy, że jestem oczarowana Charlsem. Można powiedzieć, że miał racje, ale nie będę się mu do tego przyznawać. Nie musi o wszystkim wiedzieć. Kiedy tak siedzieliśmy i się wygłupialiśmy nagle zadzwonił mój telefon. Szybko odebrałam (dzwoniła Ania):
-Cześć Kim nie uwierzysz co się stało!!!- mówiła to z przejęciem
-Hej, opowiadaj wszystko
-Znalazł się dawca szpiku dla Igora, dawca chciał zostać anonimowy. Operacja będzie jeszcze dzisiaj późnym wieczorem
-To cudowna wiadomość !
-Będę kończyć, jadę jeszcze do Igora. Chcę z nim porozmawiać przed operacją.
-Pozdrów go i powiedz, że będę trzymać kciuki.
-Przekażę, papa
-Paa
To była wspaniała wiadomość. I teraz ta myśl kto jest dawcą, ale niestety się nie dowiem. Jedyne co można teraz zrobić to dziękować Bogu za tego człowieka, który zdecydował się zostać dawcą. Mati słyszał całą rozmowę i powiedział, że trzeba to uczcić:
-Chodźmy na piwo ja stawiam.
-Zwariowałeś!? Od kiedy to takie grzeczne 16-latki jak ja piją piwo?
-To ty jesteś grzeczna!?- popatrzył na mnie ze zdziwioną miną
-No dobra już dobra możemy iść na to piwo, ale ja chcę bezalkoholowe.
-Głupek...- kiedy to powiedział zaczął się śmiać jak opętany
-No na pewno nie większy niż ty- posłałam mu słodki uśmieszek.
Mateusz miał u mnie zostać jeszcze
przez 3 dni. To świetnie, bardzo się cieszę z tego powodu. Wieczorem włączyliśmy sobie jakąś komedię. Przygotowałam popcorn i sok pomarańczowy, usiedliśmy w salonie.
Była 7:30 kiedy ktoś zrzucił mnie z łóżka. Był to oczywiście Mati. Przyjechał wcześniej niż mówił. Po przywitaniu zaczęliśmy się bić poduszkami. Szybko się ubrałam i zrobiłam lekki makijaż. Mamie powiedziałam, że śniadanie zjemy na mieście. Poszliśmy do Starbucksa. Ja oczywiście zamówiłam mrożoną kawę. Później siedzieliśmy nad stawem i karmiliśmy kaczki. To zawsze było nasze ulubione zajęcie. Dużo rozmawialiśmy o tym jak spędziliśmy wakacje. Mateusz od razu wyłapał z rozmowy, że jestem oczarowana Charlsem. Można powiedzieć, że miał racje, ale nie będę się mu do tego przyznawać. Nie musi o wszystkim wiedzieć. Kiedy tak siedzieliśmy i się wygłupialiśmy nagle zadzwonił mój telefon. Szybko odebrałam (dzwoniła Ania):
-Cześć Kim nie uwierzysz co się stało!!!- mówiła to z przejęciem
-Hej, opowiadaj wszystko
-Znalazł się dawca szpiku dla Igora, dawca chciał zostać anonimowy. Operacja będzie jeszcze dzisiaj późnym wieczorem
-To cudowna wiadomość !
-Będę kończyć, jadę jeszcze do Igora. Chcę z nim porozmawiać przed operacją.
-Pozdrów go i powiedz, że będę trzymać kciuki.
-Przekażę, papa
-Paa
To była wspaniała wiadomość. I teraz ta myśl kto jest dawcą, ale niestety się nie dowiem. Jedyne co można teraz zrobić to dziękować Bogu za tego człowieka, który zdecydował się zostać dawcą. Mati słyszał całą rozmowę i powiedział, że trzeba to uczcić:
-Chodźmy na piwo ja stawiam.
-Zwariowałeś!? Od kiedy to takie grzeczne 16-latki jak ja piją piwo?
-To ty jesteś grzeczna!?- popatrzył na mnie ze zdziwioną miną
-No dobra już dobra możemy iść na to piwo, ale ja chcę bezalkoholowe.
-Głupek...- kiedy to powiedział zaczął się śmiać jak opętany
-No na pewno nie większy niż ty- posłałam mu słodki uśmieszek.
Mateusz miał u mnie zostać jeszcze
przez 3 dni. To świetnie, bardzo się cieszę z tego powodu. Wieczorem włączyliśmy sobie jakąś komedię. Przygotowałam popcorn i sok pomarańczowy, usiedliśmy w salonie.
*Następny dzień*
Wczoraj wieczorem prawdopodobnie zasnęłam przy filmie, bo obudziłam się u mnie w pokoju. Czyżby jakaś niezwykła teleportacja!? Zadzwoniłam do Anki:
-Hej, co tam u Igora?
-No hejka, jak na razie to bardzo dobrze, nie ma żadnych zastrzeżeń.
-Myślisz, że mogłabym go dzisiaj odwiedzić?
-No jasne. Jest trochę osłabiony po operacji i ciągle śpi, ale przecież liczy się pamięć, więc zapraszam.
-Za jakąś godzinkę może będę, to do zobaczenia
-Do zobaczenia
Wczoraj wieczorem prawdopodobnie zasnęłam przy filmie, bo obudziłam się u mnie w pokoju. Czyżby jakaś niezwykła teleportacja!? Zadzwoniłam do Anki:
-Hej, co tam u Igora?
-No hejka, jak na razie to bardzo dobrze, nie ma żadnych zastrzeżeń.
-Myślisz, że mogłabym go dzisiaj odwiedzić?
-No jasne. Jest trochę osłabiony po operacji i ciągle śpi, ale przecież liczy się pamięć, więc zapraszam.
-Za jakąś godzinkę może będę, to do zobaczenia
-Do zobaczenia
*Tydzień po operacji*
Igor czuje się bardzo dobrze, jednak są na tym świecie jeszcze ludzie, którzy pomagają innym. Ciągle krąży mi po głowie pytanie "Kto był dawcą?". Ahh ta moja ciekawość. Siedziałam sobie spokojnie w domu i oglądałam telewizję. Zadzwonił dzwonek, zwlokłam się powoli z kanapy i podeszłam do drzwi, otworzyłam i nagle przed moimi oczami ukazał się Charlie. Stałam jak wryta i gapiłam się na niego. Serce biło mi jak oszalałe, miałam ochotę wtulić się w jego silne ramiona, ale nie zrobiłam tego. W końcu odważyłam się i zapytałam:
-Co ty tutaj robisz!?
-Przyjechałem odwiedzić dziewczynę, na której mi zależy
-Jak to zależy!? Przecież jak wyjeżdżałam z Wielkiej Brytanii to nawet się nie pożegnałeś
-Bo wtedy byłem głupi. Przemyślałem już wszystko. Kim nie mogę cię znowu stracić
-Ale przecież...
-Jak tam w ogóle Igor czuje się po operacji?
-Leo powiedział ci o operacji?
-W szpital mnie poinformował.
-Jak to szpital? Przecież ty nie jesteś z rodziny.
-Dawców informują o takich rzeczach
Dawców!? On powiedział dawców. Trochę mnie oszołomiło. Stałam jak wryta, w końcu wykrzyknęłam:
-Zostałeś dawcą dla Igora ze względu na mnie, żebym ci wybaczyła !?
-Nie, zrobiłem to, ponieważ wiem jak bardzo boli strata ukochanej osoby. Nie chciałem żeby Anka straciła Igora tak jak ja straciłem ciebie.
-Charlie mogę coś zrobić?
-Jeśli musisz, to rób- mówiąc to uśmiechnął się delikatnie.
Rzuciłam się mu na szyję, a on uniósł mnie i zakręcił mną.
-Kim kocham cię najmocniej na świecie- wyszeptał mi do ucha
-A ja ciebie Charlie
Nasze usta połączyły się w długim i namiętnym pocałunku. Przeczesałam dłonią jego blond włosy i powiedziałam mu żeby już więcej mnie nie zostawiał.
Igor czuje się bardzo dobrze, jednak są na tym świecie jeszcze ludzie, którzy pomagają innym. Ciągle krąży mi po głowie pytanie "Kto był dawcą?". Ahh ta moja ciekawość. Siedziałam sobie spokojnie w domu i oglądałam telewizję. Zadzwonił dzwonek, zwlokłam się powoli z kanapy i podeszłam do drzwi, otworzyłam i nagle przed moimi oczami ukazał się Charlie. Stałam jak wryta i gapiłam się na niego. Serce biło mi jak oszalałe, miałam ochotę wtulić się w jego silne ramiona, ale nie zrobiłam tego. W końcu odważyłam się i zapytałam:
-Co ty tutaj robisz!?
-Przyjechałem odwiedzić dziewczynę, na której mi zależy
-Jak to zależy!? Przecież jak wyjeżdżałam z Wielkiej Brytanii to nawet się nie pożegnałeś
-Bo wtedy byłem głupi. Przemyślałem już wszystko. Kim nie mogę cię znowu stracić
-Ale przecież...
-Jak tam w ogóle Igor czuje się po operacji?
-Leo powiedział ci o operacji?
-W szpital mnie poinformował.
-Jak to szpital? Przecież ty nie jesteś z rodziny.
-Dawców informują o takich rzeczach
Dawców!? On powiedział dawców. Trochę mnie oszołomiło. Stałam jak wryta, w końcu wykrzyknęłam:
-Zostałeś dawcą dla Igora ze względu na mnie, żebym ci wybaczyła !?
-Nie, zrobiłem to, ponieważ wiem jak bardzo boli strata ukochanej osoby. Nie chciałem żeby Anka straciła Igora tak jak ja straciłem ciebie.
-Charlie mogę coś zrobić?
-Jeśli musisz, to rób- mówiąc to uśmiechnął się delikatnie.
Rzuciłam się mu na szyję, a on uniósł mnie i zakręcił mną.
-Kim kocham cię najmocniej na świecie- wyszeptał mi do ucha
-A ja ciebie Charlie
Nasze usta połączyły się w długim i namiętnym pocałunku. Przeczesałam dłonią jego blond włosy i powiedziałam mu żeby już więcej mnie nie zostawiał.
Igor dostał drugą szansę na życie, a ja drugą szansę na miłość i to od tej samej osoby. Ten sam człowiek dał nam drugą szansę...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz