Moi towarzysze z meczu odprowadzili mnie aż pod same drzwi. Otworzył Charlie, który wyglądał na bardzo zmęczonego, ale jednocześnie zadowolonego. Przywitał się z nami, przytulił mnie do siebie i powiedział:
-Chłopaki wejdziecie? Chata wolna
-Nie szkoda ci wolnej chaty? Lepiej chyba jest spędzić trochę czasu z dziewczyną sam na sam ?- wtrącił Lukas
O nie tego już za wiele. Jakiś laluś nie będzie mi rozkazywał,
-Charlie nie jest taki jak ty! Jesteś zwykłym lalusiem, który ugania się za dziewczynami
Kiedy to powiedziałam byłam taka wkurzona, że zatrzasnęłam im drzwi przed nosem. Jednak po chwili otworzyłam je z powrotem, chłopcy byli już przy furtce. Wybiegłam z domu i powiedziałam:
-Przepraszam Leo, że się z tobą nawet nie pożegnałam, dobranoc, słodkich snów- pocałowałam go w policzek i wróciłam do domu
Byłam taka wkurzona na tego podrywacza, że ta złość aż ze mnie parowała. Charlie próbował mnie uspokoić:
-Kimi nie złość się, jeśli mam być szczery to Lukas miał trochę racji
-Aha czyli tylko czekałeś na ten moment żeby być ze mną sam w domu?
-Przecież my już dużo razy byliśmy sami w domu, zapomniałaś? Ale mi chodziło o to, że zamiast z nimi wolałbym spędzić ten czas tylko z tobą
-No ciekawe, ciekawe...- posłałam mu słodki uśmieszek
-Przestań marudzić i chodź tu do mnie- rozłożył ramiona
-Nie przytulam się z podejrzanymi typami
Charlie podbiegł do mnie i zaczął mnie łaskotać -Ja ci dam podejrzanego typa-. Uwielbiam spędzać czas tylko z nim. Przy nim czuję się naprawdę kochana i doceniana.
Leżeliśmy w łóżku i rozmawialiśmy, o mojej 17-nastce, o ważnych sprawach związanych z naszym związkiem na odległość między innymi o zaufaniu. Charlie musiał być naprawdę bardzo zmęczony, bo w trakcie naszej rozmowy zasnął. Postanowiłam, że pójdę do kuchni napić się soku, a potem pójdę już spać. Kiedy wróciłam Charlie siedział oparty o ramę łóżka. Było to dziwne, że już się obudził, więc zapytałam:
-Dlaczego nie śpisz? Dwie minuty temu kiedy wychodziłam do kuchni to ty spałeś jak zabity
-Może dlatego nie śpię, bo twój telefon ciągle dzwonił i to pod moją poduszką
-Charlie przepraszam, ciekawe kto do mnie wydzwania o takiej porze?
-Pozwoliłem sobie zerknąć, dzwonił Mateusz. To chyba ten twój kuzyn co nie?
Sprawdziłam telefon i faktycznie było kilka nieodebranych połączeń od mojego kuzyna. Postanowiłam, że oddzwonię, pewnie to coś ważnego skoro dzwonił o tak późnej porze.
-Cześć Mati, widzę, że dzwoniłeś
-Kim dziewczyna ze mną zerwała. Powiedziała, że nie będzie dłużej z takim dupkiem. Ona jest całym moim życiem, kocham ją. Dzwoniłem, bo chciałem się z tobą pożegnać
-Jak to pożegnać!?
-Moje życie nie ma sensu, najwyższa pora żeby je w końcu zakończyć
-Mati co ty wygadujesz? Proszę cię nie rób głupot, przed tobą całe życie-głos zaczął mi się załamywać- Mati proszę...
-Ona ze mną zerwała, teraz nie mam dla kogo żyć
-Jak to nie masz dla kogo żyć, a ja? Twoja najlepsza kuzynka to co już się nie liczę?
-Kim kocham cię, ale...
-Też cię kocham i nie ma żadnego, "ale".
A teraz obiecaj mi, że grzecznie pójdziesz spać i nie będziesz już myślał nad takimi głupotami.
-Obiecuję i dziękuję za wsparcie
Na wszelki wypadek zadzwoniłam jeszcze do Anki żeby upewniła się, że ten głupek jest cały i zdrowy. On nie mógł sobie nic zrobić za dobrze go znam, ale jednak wolałam mieć pewność. Zwróciłam się do Charliego:
-Proszę ty mi tak nigdy nie rób jak mój głupi kuzyn
-Nie zrobię
Puścił mi oczko, przybliżył się do mnie i zaczął całować, kiedy jego dłonie zaczęły wędrować pod moją koszulkę, przygarnęłam go do porządku. Nie byłam na to gotowa, jeszcze nie dziś. Oznajmiłam, że idę spać i odwróciłam się na drugi bok, Charlie wielce urażony odwrócił się do mnie plecami i natychmiast zasnął.
*Rano*
Charlie pomimo tego, że chyba był na mnie obrażony to przytulał mnie w nocy. Kiedy się obudziłam to on jeszcze spał, przykryłam go kocem i poszłam się trochę ogarnąć, poczesać włosy, umyć zęby itp. Zostawiłam uchylone drzwi w łazience, bo było strasznie duszno. Po chwili do łazienki wpadł Charlie, miał ubrane tylko spodenki, w których spał. Miał dziwną minę, więc spytałam:
-Co jest?
-Bo ja... bo mi jest strasznie głupio, że się tak wczoraj zachowałem. Nie chciałem żeby tak wyszło
-Przecież nic się nie stało
-Jak się obudziłem, to byłem pewny, że będziesz albo u Leo albo już jesteś na lotnisku
-Aż tak mi nie ufasz?- zdziwiłam się
-Ufam ci, ale bałem się, że wyjedziesz bez pożegnania
-Głupek- pocałowałam go- Samolot mam wieczorem, mamy jeszcze cały dzień żeby spędzić go razem. Co będziemy robić?
-Może pójdziemy na plażę?
-Nie wzięłam ze sobą stroju kąpielowego
-Przecież to żaden problem, pójdziemy najpierw do sklepu po strój kąpielowy, a potem na plażę
Zjedliśmy śniadanie i wyszliśmy na zakupy. Charlie kupił mi taki kostium, o którym marzyłam. Niedawno oglądałam z Anką gazetę, w której był ten sam strój. Na plaży długo się wylegiwaliśmy. W końcu nadszedł czas powrotu do domu. Spakowałam wszystkie moje rzeczy do samochodu Charliego i ruszyliśmy w kierunku lotniska. Zajmując miejsce w samolocie czułam dokładnie to samo co poprzednim razem kiedy zostawiałam go tutaj. Pomachałam mu przez okno, samolot zaczął powoli startować. Następny raz zobaczę go w moje urodziny, dopiero za dwa tygodnie. Ciężkie życie nastolatka. Rozmawiamy codziennie przez telefon i na Skeypie, ale to nie to samo. Mi by wystarczyło tylko wtulić się w jego ramiona i siedzieć bez słowa. Dotyk to jedyne za czym najbardziej tęsknię. Lecąc samolotem wspominałam ten wspaniały weekend i szczerze mówiąc to Lukas jest nieznośny, ale przecież to przyjaciel Leondre i Charliego, więc muszę go tolerować. Jeśli się nie popisuje i nie dogaduje to nawet całkiem fajnie się z nim rozmawia.
*Tydzień później*
Za tydzień w końcu moja 17-nastka. Charlie powiedział, że mam czekać na niego u mnie w domu o 18:00 i niczym mam nie zawracać sobie głowy. Chyba szykuje się niespodzianka. Muszę ubłagać Ankę żeby poszła ze mną kupić jakąś sukienkę i buty.
-Ania pójdziesz ze mną na zakupy?
-No jasne, a w jakim kolorze ma być ta sukienka?
-Co, jaka sukienka?
-To znaczy co chcesz kupić?
-Sukienkę- zaczęłam się śmiać- i jeszcze buty
-Wiedziałam co chcesz kupić, bo czytam ci w myślach. Dopiero niedawno odkryłam swój szósty zmysł.
-Dobra chodźmy już do tego sklepu- ponagliłam ją
W sklepie spędziłyśmy tylko 4 godziny. Kupiłam śliczną różową sukienkę nad kolano typu "Prinsessa" i czarne lakierowane szpilki. Kiedy miałyśmy już wychodzić ze sklepu to Anka wyjechała z jakimś nienormalnym pytaniem:
-A może kupiłabyś sobie jakąś ładną bieliznę?- szturchnęła mnie w żebra i uśmiechnęła się
-Jesteś chora? A może zmień dilera- zaczęłam się śmiać
W końcu wróciłyśmy się po tą bieliznę, bo Ania nie pozwoliła mi wyjść ze sklepu. To wszystko jest jakieś dziwne i podejrzane, najpierw ta sukienka, a teraz bielizna. "Oj Anka dowiem się co ty kombinujesz"
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz